Renault Kadjar 1.5 dCi (2019) — pół roku po warsztatach, a winny był filtr powietrza
- Objaw
- Bez trybu awaryjnego — przy delikatnym przyspieszaniu auto odcinało doładowanie; wystarczyło zredukować bieg i znów jechało, aż po chwili odcinało ponownie. Ciągnęło mniej więcej do 1700 obr/min, choć nie zawsze — zależało, jak szybko włóknina zatykała dolot. Wcześniej pół roku po kilku serwisach (w tym autoryzowanym, z mechanikami o 20-letnim stażu), ok. 8 tys. zł: wymieniony EGR, przepływomierz cztery razy, sterownik silnika na inny, podniesione oprogramowanie wszystkich modułów, do tego zablokowana przepustnica na wydechu i główna przepustnica na dolocie. Bez efektu.
- Co znaleźliśmy
- Zaczęliśmy od pomiaru: masa powietrza nie zgadzała się z obciążeniem i otwarciem przepustnicy. Po wyjęciu filtra powietrza okazało się, że był założony odwrotnie — klej puścił, ale środkowy szew trzymał, więc włóknina była zasysana środkiem w stronę dolotu (powinna być odwrócona). To ona zaburzała odczyt przepływomierza i wywoływała odcięcia.
- Co zrobiliśmy
- Założenie nowego filtra powietrza, prawidłowo zamontowanego (źródło odcięć). Obie przepustnice — na wydechu i główną na dolocie — po wcześniejszych ingerencjach trzeba było wymienić, bo naprawa nie była już możliwa. Skasowanie błędów, jazda kontrolna z odczytem parametrów.
- Efekt
- Auto wróciło do normalnej pracy — bez odcięć, a koszt i tak był ułamkiem tego, co wcześniej wydano na wymieniane w ciemno części. Sednem usterki był jeden źle założony filtr — możliwy do wychwycenia odczytem masy powietrza i oględzinami dolotu na samym początku.